Homilia Księdza Prymas Abpa Wojciecha Polaka

19 lutego 2017

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

 

  1. Kolejny fragment odczytywanego w ciągu minionych niedziel Kazania na Górze kończy się dziś słowami wezwania: bądźcie wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Postawmy sobie pytanie: o jaką doskonałość chodzi Jezusowi? Czy to wezwanie i przykłady, które je poprzedziły – by zła nie zwalczać złem i miłować nawet nieprzyjaciół – nieskończenie nas nie przerastają? Czy są więc w naszym życiu w ogóle realne? Czy jesteśmy w stanie je podjąć? Czy nie są bardzo dalekie od naszego ludzkiego życia, od naszej codzienności, od naszej rzeczywistości? Czy więc cel, jaki stawia nam Jezus jest dla nas, ludzi, w ogóle osiągalny? A może lepiej i bardziej realistycznie będzie nam zadowolić się tylko tym, co odmierza nam jakieś wrodzone poczucie sprawiedliwości i poprawności? Może lepiej więc nie wychylać się i nie podejmować tak ryzykownych zachowań, które nie zawsze okażą się po ludzku i dla nas we wszystkim korzystne. Ten, który nam w taki czy inny sposób doskwiera nie zniknie przecież z naszego życia jak za dotknięciem jakiejś czarodziejskiej różdżki. Nie pozbędziemy się tych trudnych, natarczywych, proszących. Są i będą przecież również ci, którzy są nieprzyjaciółmi, a nawet niekiedy naszymi prześladowcami, tak toksycznymi dla naszego życia, że konieczne jest, by się z tych relacji wyzwalać i nie brnąć w nich dalej. Życie jest życiem i pozostaje życiem. Nie toczy się nigdy w jakiś sterylnych warunkach. Wszystkie opisane w dzisiejszej Ewangelii przez Jezusa sytuacje mają swoją wagę i swój konkretny ciężar, choć często, próbując się od nich uwolnić, sami je nieco relatywizujemy. Nasze życie toczy się jednak w tym konkretnym świecie, i w takim właśnie świecie, w którym jest i miłość, i radość, ale też różne sytuacje grzechu i rozdarcia: wendetta i nienawiść nieprzyjaciół też. Ale Jezus – jak czytamy w Ewangelii świętego Jana – gdy za nas modlił się do Ojca mówił: nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Pośród tego świata i takiego więc świata będzie toczyć się i toczy nasze życie, życie uczniów Jezusa. Ma jednak toczyć się ono w sposób Chrystusowy, to znaczy ma zmieniać moja osobistą historię i historię tego świata, w historię zbawienia. Taką moc ma Jego Słowo. Spotyka mnie ono w różnych sytuacjach życia, także wtedy, gdy kusi chęć zemsty czy wtedy, gdy odwracam się plecami do nieprzyjaciół, bo ich po prostu nie znoszę.
  2. Moi Drodzy! Jak refren wraca dziś do nas Chrystusowe: Ja wam powiadam. Słyszymy słowo skierowane wprost do nas, Jego uczniów. Przed nami Jego nauka, o której już współcześni Jezusowi mówili, że jest w niej słowo z mocą. Pozostaje też w naszych uszach przestroga, którą co dopiero sam Jezus w tym samym Kazaniu na Górze wypowiedział: jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Pozostaje nade wszystko On sam i przypomnienie zapisane u świętego Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian, że przecież my jesteśmy świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w nas. Jest w nas więc Jego słowo. Jest w nas Jego łaska. Jest przez wiarę On sam. Pamiętacie jak święty Jan Paweł II, którego figurę chcemy dziś tutaj, w waszym kościele uroczyście poświęcić, mówił nam, że człowiek nie zrozumie siebie bez Chrystusa, nie zrozumie ani tego, kim jest, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie, i że trzeba nam otworzyć na oścież drzwi Chrystusowi i nie tylko – jak mówił wtedy nasz papież – granice państw czy narodów, ale nade wszystko nasze własne serca. Odwiedzając zaś kiedyś, właśnie w niedzielę, jedną z rzymskich parafii, i wsłuchując się w słowa tej Ewangelii, którą i my dziś czytaliśmy, wskazywał, że tylko pośrednictwo Chrystusa może przerwać spiralę nienawiści, niesprawiedliwości, przemocy, grzechu. Chrystus jest naszym bogactwem – mówił Ojciec Święty – naszym pokarmem, naszym pokojem, naszą prawdą, naszą wolnością. Z Nim, poprzez przekształcającą energię Jego miłości, serce człowieka może się przemienić, może narodzić się nowa istota, która nie będzie się kierować mściwą nauką: oko za oko, ząb za ząb, lecz Ewangelią, która naucza widzieć w drugich dzieci wspólnego Ojca, miłować nieprzyjaciół, zawsze wybaczać, nie licząc, ile razy proszono nas o wybaczenie. Tylko ze Słowa Chrystusa wytryska woda zdolna ugasić pragnienie człowieka.
  3. Siostry i Bracia! Wzywając nas dziś do doskonałości tak, jak doskonały jest sam Bóg, Jezus pragnie byśmy przekraczali to, co jest szukaniem jedynie naszego własnego dobra, pragnienia bycia w porządku, naszej własnej doskonałości, a otwierali się na drugiego. Mamy uwolnić się od pokusy zadowolenia jedynie zewnętrzną poprawnością, od jakiegoś wyrachowania i czysto ludzkich kalkulacji, które zamykają nas na innych i powodują, że zatrzymujemy się jedynie na tym, co stanowi pewne minimum, co być może porządkuje podstawowe relacje ludzkiego życia, ale jednocześnie sprawia, że nie potrafimy przekraczać dzielących nas murów i barier. Jeśli więc ktoś cię skrzywdził, skorzystaj z prawa odwetu: oko za oka. Masz przecież do tego prawo. Jeśli Prawo mówi miłuj bliźniego, to nie jest wymagane wobec nieprzyjaciół. Możesz ich nienawidzić. Masz do tego prawo. W dzisiejszej Ewangelii, tak jak w całym Kazaniu na Górze, Jezus niszczy taki schemat myślenia. Ukazuje nam, że to naprawdę za mało, że to nie wystarcza, że w ten sposób nie możemy siebie usprawiedliwiać i tak żyć. Nie wystarcza bowiem, gdy tłumacząc siebie, będziemy powtarzać, że jesteśmy w porządku, bo przecież nikogo nie zabiłem, nie okradłem, nie oszukiwałem. On chce od nas, swoich uczniów, czegoś więcej. Na tej drodze, na Jezusowej drodze, nie zatrzymujemy się tylko na tym, co stanowi jakieś sytuacje brzegowe, jakieś ściśle wyznaczone linie demarkacyjne. Nie zastanawiamy się i nie kalkulujemy, czy jeszcze i jak daleko jeszcze możemy się posunąć, aby być w porządku wobec Boga i drugiego człowieka. Nie stajemy więc jako chłodni obserwatorzy życia, którzy traktują drugich z obojętnością. On sam uczy nas tej miłości, z jaką przede wszystkim On sam nas umiłował. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Jak – jest to wskazanie miary – wyjaśni nam jeszcze raz święty Jan Paweł II i wskaże, że Jezus miłował nas aż do dopełnienia swoje posługi, aż do ostatecznych granic miłości, poprzez dar własnego życia, to znaczy – bez miary. I to właśnie taka miłość pozwoliła Mu nas sobie samym zatrzymać całą przemoc świata, całą moc nienawiści, odwetu, złości i grzechu. Nie odpowiedział na zło złem, ale dosłownie wziął na siebie całe to zło świata, obarczając się naszym cierpieniem i dźwigając na sobie nasze boleści. On bowiem – jak mówi nam prorok Izajasz – poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami. On też ukazał, jak daleko iść może miłość nieprzyjaciół, tych, którzy sami tak zaślepieni, innych nienawidzą, gdy sam pobity, sponiewierany, resztką sił modlił się z krzyża: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. W ten sposób – mówił jeszcze święty Jan Paweł II – wrogość i nienawiść stopniały i uległy unicestwieniu w Jego ciele, poprzez przelanie Jego krwi na krzyżu, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. W Nim jest więc też moc, abyśmy mogli kochać drugich tą miłością, jaką On nas ukochał. Jego otwarte rany – powie nam jeszcze święty Jan Paweł II – stały się schronieniem wiernych, którzy są weń wszczepieni. On jest naszym schronieniem. Apostoł Paweł mówił nam dziś, że w ten właśnie sposób wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus Boga. Jesteśmy Chrystusowi!
  4. Umiłowani! Wzywając nas do porzucenie odwetu i miłości nieprzyjaciół, Jezus uczy nas i wprowadza nas na drogę doskonałości. Bądźcie wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Zapytajmy więc jeszcze raz: w czym najpełniej ujawnia się i objawia Boża doskonałość? Mateuszowy fragment, zgodnie z interpretacją wielu egzegetów, każe widzieć ją w tym, o czym sam Jezus mówił dziś jeszcze swoim uczniom: tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Istotą Bożej doskonałości, do której mamy zmierzać, jest miłosierna miłość, z jaką Ojciec pochyla się nad każdym człowiekiem, każdemu okazując swe miłosierdzie. Bądźcie więc miłosierni jak Ojciec was jest miłosierny. Najpełniejszą miarą doskonałości jest więc miłosierdzie. To ono sprawia, że możemy otworzyć się na drugiego, bez obawy i bez lęku. To ono prowadzi nas do wyrzeczenia się odwetu i do dostrzeżenia w drugim człowieku tego, który sam głęboko nienawiścią zraniony, tak naprawdę właśnie miłosierdzia potrzebuje. Zakończyliśmy Rok Miłosierdzia. Dziś w waszej wspólnocie pragniemy poświęcić figurę szczególnego świadka i apostoła miłosierdzia – świętego Jana Pawła II. W swej jasnogórskiej homilii papież Franciszek nazywając Jana Pawła II wraz ze świętą Faustyną łagodnymi i zdecydowanymi głosicielami Miłosierdzia, wspomniał, że poprzez te kanały swoje miłości Pan sprawił, że owe bezcenne dary dotarły do całego Kościoła i całej ludzkości. Dotarły i do was, tutaj, w Bydgoszczy. Niech wasza modlitwa, zanoszona tutaj za wstawiennictwem świętego Jana Pawła II, wyjedna wam wszystkim, całej parafialnej wspólnocie, obfitość Bożego miłosierdzia i sprawi, że i wy staniecie się jego świadkami dla innych, w waszym codziennym życiu. Amen.

Kto zrozumie przyczynę, łatwo zmieni swoje myślenie, zobaczy co w nim było złe.

Kartezjusz

Polecamy

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
73 0.16666412353516