Homilia Księdza Prymasa Wojciecha Polaka w czasie wprowadzenia relikwii sw. Wojciecha

9 października 2018

Homilia Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka wygłoszona podczas Mszy św. sprawowanej podczas uroczystości wprowadzenia relikwii św. Wojciecha w parafii św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty, 7 października 2018, Bydgoszcz

 

Siostry i Bracia w Chrystusie Panu,

 

W Katedrze Gnieźnieńskiej w tegoroczną uroczystość św. Wojciecha przedstawiciele waszej parafialnej wspólnoty otrzymali cząstkę relikwii Świętego Biskupa i Męczennika. Dziś jesteśmy tutaj razem, aby uroczyście wprowadzić otrzymane relikwie do waszej wspólnoty. Zastanawiałem się, jakie znaczenie i jakie przesłanie przynosi nam z sobą ten dzień. Nie chodzi przecież o samą uroczystość. Nie chodzi też o samo poszerzenie czczonych w tej wspólnocie błogosławionych i świętych, tylko o jeszcze jedną historyczną postać. Przyjmując relikwie błogosławionych czy świętych, nie odwołujemy się też jedynie do ich wstawiennictwa. W jednej z prefacji mszalnych o świętych słusznie bowiem mówimy, że to przykład świętych nas pobudza, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga. W czym zatem może nas wszystkich, współczesnych mieszkańców tego bydgoskiego osiedla i parafian wspólnoty, której patronuje św. Mateusz, pobudzić przykład życia św. Wojciecha? Co może nam ukazać? Do czego, do jakiej postawy w życiu może on nas prawdziwie zachęcić? Jeśli bowiem chcemy, jeśli zapragnęliśmy, mieć cząstkę Jego relikwii w naszej parafialnej wspólnocie, to także po to, aby uczyć się iść Jego śladami, aby naśladować Go na Jego drodze do Chrystusa. Święci bowiem ukazują nam drogę. Mówią też, że w świecie, w którym jest – mówiąc słowami dzisiejszej Ewangelii – i to, co Boże i to, co ludzkie, Boży sposób patrzenia na rzeczywistość i ten czysto ludzki, powinno w nas przeważyć to, co Boże, a nie to, co ludzkie. Co bowiem Bóg złączył, co uczynił i wziął w swoje Boskie dłonie, tego człowiek nie ma prawa zniszczyć, rozdzielić, potraktować po prostu po swojemu. Owszem, Bóg uczynił nas wolnymi i – jak ktoś słusznie zauważył – Bóg ceni ludzką wolność jak nic innego na świecie (…) i ceni ją sobie tak bardzo, że nie odmawia nam nawet możliwości je nadużycia. Ludzka wolność jednak – jak przypomnieliśmy sobie jeszcze raz, i to nie tak dawno, bo w czasie XI Zjazdu Gnieźnieńskiego – nie ogranicza się do niezależności od tego, co zewnętrzne i nie polega jedynie na możliwości dowolnego wyboru. Wolność to wybór życia dla innych. Wolność to miłość. Wolność to dar z samego siebie.

 

 

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

 

Kontekst słowa Bożego, zwłaszcza dzisiejszej Ewangelii, którą przed chwilą wspólnie wysłuchaliśmy i postać św. Wojciecha, którego relikwie przyjmujemy, pozwalają nam wrócić do pewnego wydarzenia, jednego z wielu, z biskupiego posługiwania naszego świętego Patrona w swej praskiej diecezji. W jednej ze współczesnych biografii św. Wojciecha, jej autor – Tadeusz Żychiewicz zauważa, że w czasach pasterzowania biskupa Wojciecha w Pradze w półpogańskich Czechach obyczajowość w zakresie szóstego przykazania była nader luźna i nikt się nie gorszył męską rozwiązłością. Równocześnie jednak – podkreśla autor tej współczesnej Wojciechowej biografii – ta sama obyczajowość srogo karała niewierność ze strony kobiety. Żona, która popełniła cudzołóstwo, powinna być zabita przez męża, którego honor zbezcześciła. Tak stanowiły obyczaje. W życiu i pasterskiej posłudze biskupa Wojciecha starły się one z nowością Ewangelii, którą święty głosił i pragnął wpoić, wlać w zatwardziałe ludzkie serca, w serca swych rodaków. Otóż – jak opisuje Wojciechowy biograf – pewna kobieta z możnego rodu została przyłapana na cudzołóstwie. Kochanka ubito na miejscu. Ona zdołała w zamieszaniu ujść, pobiegła do biskupa. Ten ukrył ją na Hradczanach, w żeńskim klasztorze Benedyktynek (…) Przyszli zbrojni: mąż, rodownicy, przyjaciele. Tłum. Żądali, aby ją wydał. Odmówił. Biskup stanął w drzwiach kościoła i zabronił wstępu. Był gotów na śmierć w obronie kościelnego prawa azylu, a także i w obronie miłosierdzia. Lecz go nie zabito; śmierć biskupa nie była na rękę. Więc tylko gwałtem obezwładniono go i przytrzymano. Tłum oderwał kobietę od ołtarza i wywlókł. Jej mąż nie podniósł na nią miecza. Lecz i tak ścięto ją przed kościołem na oczach biskupa. Wojciech rzucił na sprawców klątwę kościelną. Zatarg urósł i zaognił się, gdyż nikt nie mógł ani też nie chciał ustąpić: Czesi bronili swej starej obyczajowości, biskup zaś – racji chrześcijańskich i prawa kościelnego. I znów był sam. Musiał przegrać. Poszedł na wygnanie. Opuścił drugi raz Pragę i swoje biskupstwo. Nie powrócił tam już nigdy.

 

Drodzy Siostry i Bracia!

 

Posługiwanie biskupa Wojciecha w czeskiej stolicy uczyniło z Niego wygnańca, potem mnicha i misjonarza. Próbował wyrwać swoich diecezjan z pogańskich zwyczajów. Chciał im pokazać, podobnie jak dziś w Ewangelii Jezus próbującym Go wystawić na próbę faryzeuszom, że jest taka zatwardziałość serca, która nie tylko pozwala na popełnianie niesprawiedliwości i jakieś uporczywe w niej trwanie, ale na taką interpretację rzeczywistości, która sama w sobie staje się źródeł krzywdy i niesprawiedliwości, a konsekwentnie kończy się wykorzystaniem człowieka przez drugiego człowieka, odrzuceniem go, zerwaniem łączących nas świętych więzów, rozejściem i rozpadem. Święty Grzegorz z Nazjanzu, komentując w jednej ze swych homilii ten właśnie fragment Ewangelii według św. Marka, który dziś słyszeliśmy, włożył jakby w usta samego Jezusa takie oto słowa: widzę, mówi Jezus, że przedłożony przez was problem dotyczy zachowania i poszanowania czystości małżeńskiej, który wymaga stosownej i zgodnej z naturą ludzką odpowiedzi. Zdaję sobie również sprawę, że na temat tego problemu wielu ma mylne idee, a ich prawo jest niesprawiedliwe i niespójne. Dlaczego niewierna żona ma ponosić karę, a niewierny mąż miałby kary uniknąć? Dlaczego niewiasta, która targnęła się na wierność małżeńską, jest uważna za cudzołożnicę i ponosi karę przewidzianą przez Prawo, podczas gdy mąż niewierny żonie jest wolny od odpowiedzialności? Z takim prawem nie mogę się pogodzić ani takiego zwyczaju pochwalić (…) Zważcie na sprawiedliwość Prawa (…) Jeden jest Stwórca mężczyzny i kobiety; z jednej gliny oboje, dla obojga jeden Obraz, jedno Prawo, jedna śmierć, jedno zmartwychwstanie. Dlatego – jak już komentuje, tym razem bardziej od pozytywnej strony, te właśnie domniemane słowa Jezusa sam św. Grzegorz, powołując się przy tym na związek Chrystusa z Kościołem, wyjaśnia – piękne jest dla kobiety czcić Chrystusa w mężu; jednak równie piękne jest dla mężczyzny nie odrzucać Kościoła w żonie. A zatem żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża, jak do Chrystusa. Także mężczyzna niechaj wspiera i kocha żonę, jak to właśnie czyni Chrystus wobec Kościoła. W ten oto sposób odnajdujemy w dzisiejszej Ewangelii nie tylko Chrystusowe wskazanie i przypomnienie dotyczące nierozerwalności małżeństwa, ale prawdziwie rewolucyjne wskazanie, że jedność i nierozerwalność musi być troską obojga małżonków. Myślę, że wszyscy rozumiemy, że Markowy tekst wprost odnosił się do ówczesnej sytuacji, w jakiej żyli małżonkowie. I widzimy, jak bardzo naznaczyło ich relację i wzajemne odniesienie nie to, co było – jak mówił sam Jezus – na początku stworzenia, co było więc prawdziwym, oryginalnym, trwałym zamysłem Boga, ale to, co stało się ludzkim obyczajem, co sam człowiek uczynił i jak w konsekwencji zaczął żyć. Pomyślmy, jak dalece musiało być to w sercach i umysłach ówczesnych ludzi, że prawdziwie zaniepokojeni odpowiedzią Jezusa, Jego uczniowie – jak zapisał św. Marek – w domu raz jeszcze pytali Go o to. Choć więc dziś zrozumienie i przyjęcie tego Jezusowego przypomnienia, i nasza świadomość są już inne, warto jednak powracać do tej podstawowej prawdy początków, że w małżeństwie mężczyzna i kobieta już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela, że są za siebie nawzajem odpowiedzialni i sobie nawzajem dani i zadani.

 

Umiłowani w Chrystusie Panu!

 

Z jakim więc przesłaniem, z jakim wezwaniem przychodzi dziś i do was św. Wojciech, którego relikwie pragniecie teraz uroczyście przyjąć? Przychodzi On tej niedzieli, w której Ewangelia wzywa nas do jedności, do wzajemnej miłości i wierności, do wolności i odpowiedzialności, do kierowania się, także w życiu małżeńskim, tym, co Boże, a nie tym tylko, co jest ludzkie. Przychodzi być może do nas także i po to, aby nam jeszcze raz przypomnieć, że ponad jakimkolwiek ludzkim obyczajem, ponad rozpowszechnionymi zwyczajami, ponad tym – jak dziś niejednokrotnie mówimy, usprawiedliwiając nasze złe decyzje i  wybory – że przecież wszyscy, a przynajmniej wielu dziś tak robi i tak żyje, jest Bóg, jest Jego Prawda, jest moc Chrystusowej Ewangelii. Święci nie tylko nam jednak o tym przypominają, ale sami dają przykład życia Ewangelią. Dlatego świętość – jak pisał w swej adhortacji o powołaniu do świętości w świecie współczesnym papież Franciszek – jest najpiękniejszym obliczem Kościoła. Nie jest to jednak jakieś anonimowe czy nieznane nam oblicze. Świętość ma twarz św. Wojciecha i wielu innych. Świętość ma twarz wiernych sobie i swemu małżeńskiemu przyrzeczeniu małżonków. Świętość ma twarz ludzi, którzy w wytrwałości pragną iść naprzód, dzień po dniu. Ma twarz rodziców, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom, mężczyzn i kobiet pracujących, by zarobić na chleb, chorych czy starszych, którzy mimo bólu życia nadal się uśmiechają. Tak, jest to rzeczywiście – jak wskazywał papież Franciszek – często świętość z sąsiedztwa, świętość osób, które żyją blisko i są odblaskiem obecności Boga. Niech zatem nasze spotkanie dziś ze św. Wojciechem ożywi w nas pragnienie świętości. Wszyscy – pisał nam jeszcze papież Franciszek – jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając się i troszcząc o męża i żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym, wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich osobistych interesów. Bądźcie zatem świętymi, Siostry i Bracia, a przykład i wstawiennictwo św. Wojciecha niech was na tej drodze umacnia. Amen.         

Możemy się stać ludźmi wielkiej świętości, jeśli tylko będziemy tego chcieli.

Matka Teresa z Kalkuty

Polecamy

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
76 0.15775918960571