Jak przekazywać wiarę? Nie wystarczy powiedzieć „bo tak mówi Kościół”

23 listopada 2019

Żółkniejące i spadające liście, poranna mgła, ludzie w płaszczach i kurtkach – to musi być jesień. Nietrudno było dojść do takiego wniosku, obserwując świat. Nikt z wyciągnięciem takich wniosków problemu nie ma. A jednak Jezus mówi z wyrzutem: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: »Deszcz idzie«. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: »Będzie upał«. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie?” (Łk 12, 54b-56). Dlaczego nie rozpoznajemy wciąż współczesnych wyzwań?

Zdecydowanie spadła liczba kandydatów do seminariów i zakonów. W niektórych wypadkach można słusznie zauważać, że trzeba seminaria łączyć, bo ekonomicznie nie opłaca się prowadzić takiego dla kilku kleryków. Coraz więcej kapłanów porzucających swoje kapłańskie życie i obowiązki. W części szkół lekcje religii przestały istnieć z powodu braku chętnych uczniów. Odchodząc nawet od spraw kościelnych sensu stricto – z najnowszego badania CBOS wynika, że o śmierci myśli zaledwie 18 proc. Polaków, a 33 proc. nie myślało o niej nigdy. A to tylko badania, bo w rzeczywistości statystyki te wydają się być dużo gorsze.

Zresztą, nie wszystko da się przebadać, tym bardziej statystycznie, a może mieć kolosalne znaczenie. To bowiem ile osób przychodzi do kościoła, a nawet przystępuje do Komunii Świętej – to jedno, inną sprawą jest, ile z tych osób utrzymuje osobistą relację z Bogiem, modli się, stara się prowadzić życie zgodne z Ewangelią. Bez tych ostatnich trudno przecież mówić o prawdziwym chrześcijaństwie.

Być czujnym

Nie wszystko wytłumaczyć można demograficznym niżem, statystyką („skoro rośnie liczba rozwodów, to rośnie też liczba odchodzących księży”) czy umiejscowieniem lekcji religii na ostatnich godzinach szkolnego planu, a jednak niespecjalnie się tym przejmujemy.

W kościołach przecież wciąż tłumy, nie ma problemu by wyjść na ulicę z drogą krzyżową czy procesją na Boże Ciało. „Nie brakuje nam niczego, ludzie ciągle przychodzą” – zdaje się mówić jakaś część katolików, nawet kapłanów, może sami tak mówimy. Nie mamy nieraz problemu z tym, by bardzo często wiązać ciężary wielkie i nie do uniesienia i kłaść ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcemy (por. Mt 23, 4). Chcielibyśmy ustawą powstrzymać aborcję (bardzo słuszny cel!) ale czy samo to nie jest za mało? Wydaje się, że zapominamy i nie rozpoznajemy znaków, że nie żyjemy już w chrześcijańskim świecie. Wieki panowania Kościoła w Europie uśpiły naszą chrześcijańską czujność.

 

Pełne kościoły, puste serca

Tak, mamy wciąż pełne kościoły, ale coraz bardziej puste serca. Im szybciej zrozumiemy, że komfort wierzenia się skończył, tym szybciej będziemy mogli znowu wydawać owoc. Jezus, a po Nim Apostołowie, nie zaczynali swojej misji w świecie chrześcijańskim, ale przez ufną miłość do Ojca i trud ewangelizacji potrafili świat chrześcijańskim uczynić. Chrystus nie walczył bezpośrednio z czymś tak nieludzkim, jak niewolnictwo. Dał jednak mocne podłoże pod cywilizację, w której dzisiaj nikt (czy jest uczniem Chrystusa czy też nie) nie pomyśli nawet o tym, że niewolnictwo mogłoby dalej istnieć. Czy my będziemy chcieli pozostać tylko na formalnościach?

Otacza nas rzeczywistość, do której nie przemawia argument, że „takie jest prawo Boże” lub „tak uznał Kościół”. A jednak trawi mnie przekonanie, podtrzymywane wizytami w różnych katolickich środowiskach, że w ten sposób chcemy mówić o Ewangelii. „Nie możecie mieszkać ze sobą przed ślubem, bo tak jest w Piśmie Świętym”. Kropka. Bez wyjaśnienia, dialogu i zrozumienia. Nim człowiek pójdzie na studia musi przejść przez szkołę średnią i podstawową.

Najpierw Dobra Nowina

Jeśli chcesz kogoś katechizować, najpierw przekaż mu Dobrą Nowinę. Nigdy odwrotnie. Czym będzie wyjaśnianie Katolickiej Nauki Społecznej lub Katolickiej Etyki Seksualnej dla kogoś, kto nie zrozumiał o co chodzi w kerygmacie? Mrzonką.

Długa chrześcijańska historia Europy wprowadza nas w letarg, podczas gdy do pustoszejących ludzkich serc wkrada się coraz więcej złowieszczych i antyludzkich ideologii dowolności, śmierci czy podróbek miłości. Jak bardzo w tym kontekście aktualne staje się wezwanie Ojca Świętego Franciszka ze Światowych Dni Młodzieży 2016 w Krakowie – „Wstańcie z kanapy!”. Komfort wiary dobiegł końca. Coraz więcej będzie sytuacji, kiedy bycie uczniem Chrystusa będzie nas kosztować. Może nie od razu wyśmianie, znieważanie czy męczeństwo, ale na pewno trud pracy i wytrwania.

I jeśli chcemy, aby chrześcijańskie wartości i kultura pozostały w świecie, to bez żadnych wymówek musimy wziąć się do roboty – do ewangelizacji przez swoje czyny, słowa i modlitwę. Doskonale rozpoznajemy wygląd nieba i ziemi. Czy rozpoznamy też chwilę obecną?

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
76 0.12928199768066