Najważniejsza umiejętność w życiu chrześcijańskim

25 lipca 2020

Jak wskazuje doświadczony trapista, to właśnie ona jest kluczem do wzrastania i ostatecznego wypełnienia.

Pokora jest postawą uczciwości wobec całego otaczającego nas świata. Nie jest to rodzaj umniejszenia własnej wartości, co należy postrzegać jako tendencję neurotyczną, lecz prawda o nas samych. Jest to przekonanie o tym, że zostaliśmy stworzeni z nicości i odkupieni całkowicie za darmo. Z chrześcijańskiego punktu widzenia prawdziwa pokora opiera się na tych dwóch prawdach teologicznych.

Pokora serca jest zdolnością bycia ze względu na Boga. On powołał nas do życia.

Zastanówmy się przez moment nad sposobem, w jaki noworodek zaczyna doświadczać rzeczywistości. Gdy patrzy na przedmioty wokół siebie, nie odróżnia jednych od drugich. Nie zna różnicy pomiędzy ogniem a wodą, dopóki jej nie doświadczy. Nie przedkłada tego, co piękne, nad to, co brzydkie, ponieważ nie jest jeszcze w stanie uchwycić różnic. Cieszy się samym faktem patrzenia, nie zwracając uwagi, na co patrzy. Ta wyjątkowa sztuka radowania się faktem patrzenia bez zwracania uwagi, na co się patrzy, jest zdolnością cieszenia się rzeczywistością, którą Bóg nas obdarza przez całe nasze życie. Nie znaczy to oczywiście, że nie powinniśmy rozróżniać i dokonywać analiz, ale że nie powinniśmy tak zaangażować się w samo rozróżnianie i analizowanie, aby przez to nie móc cieszyć się życiem jako takim. Proces wychowawczy w kulturze zachodniej sprawia, że szybko tracimy ten fundamentalny i pierwotny rodzaj radowania się życiem. Stwarza się w nas potrzebę i pragnienie analizowania wszystkiego i redukowania każdego doświadczenia do zasad logiki opartej na zależności przyczynowo-skutkowej, na użyteczności, na skuteczności i korzyściach.

Pokora serca jest zdolnością bycia ze względu na Boga. On powołał nas do życia. Czego więcej można oczekiwać niż radości z tego właśnie? Nie prosiliśmy o to, nie oczekiwaliśmy na nic. Tak się po prostu stało. Ale nie możemy cieszyć się tym w pełni bez pokory serca. My chcemy wiedzieć: „Co powinienem zrobić z moim życiem? Akceptuję je czy też nie?”. Możemy stawiać takie pytania, ponieważ jesteśmy wolni. I ta właśnie wolność odróżnia nas od reszty stworzenia.

Jedną z dróg osiągnięcia tej kluczowej postawy chrześcijańskiej jest poznanie na nowo, co znaczy „po prostu być” – pozwolić nam samym odpocząć przed Bogiem takimi, jakimi nas stworzył, bez innego zamiaru, starania lub celu niż poddać się Mu na nowo. Na to jest nastawiona modlitwa kontemplacyjna i taki jest ostateczny cel każdego ćwiczenia duchowego. Do nas należy przygotowanie naszych zmysłów poprzez wewnętrzne wyciszenie, tak aby tajemnica Bożej obecności była dla nas równie ważna, jak myślenie o Bogu. Nasz udział nie polega na niczym innym, nawet nie na usuwaniu na bok powierzchownych rozproszeń przechodzących przez nasz umysł, tylko na zagłębieniu się we wszechobecnym pokoju. Takie ukierunkowanie modlitwy kontemplacyjnej jest niezwykle bliskie doświadczeniu samego istnienia, bliskie zjednoczeniu z Bogiem, w które On nas wprowadza. Nie jesteśmy w stanie doprowadzić do takiego zjednoczenia, ale możemy przygotować samych siebie na otrzymanie go poprzez uczenie się na nowo „po prostu bycia” w Bożej obecności.

Pokora serca to nie tylko „po prostu być”, to również spontaniczna zdolność „po prostu robienia czegoś”. Nie można jednak „po prostu czegoś robić” bez uprzedniego poznania, co znaczy „po prostu być”. Z doświadczenia „po prostu bycia” wynika, że ktoś może być zadowolony z samego faktu „po prostu robienia czegoś”. „Po prostu coś robić” nie oznacza, że nie mamy celów, nie myślimy, nie planujemy. Podobnie jak dziecko cieszy się „po prostu patrzeniem”, gdy tylko nauczy się rozróżniać rzeczy, które widzi, tak i my musimy być w stanie coś robić, nie tracąc zdolności do oceny. Nasz problem polega na tym, że jesteśmy uwikłani w to, co robimy i dlaczego robimy – analizując, planując, martwiąc się. W ten sposób gubimy radość tego, co jest zawsze dostępne – „po prostu robienia czegoś”.

„Po prostu być” i „po prostu coś robić” – to dwa wielkie dary Boga, stanowiące podstawę każdego daru. Musimy wciąż na nowo powracać do nich i pielęgnować je. Wydarzenia dnia codziennego muszą być osadzone w określonej perspektywie, która rodzi się z głębokiego sensu modlitwy oraz z poznania, w jaki sposób stajemy przed Bogiem. Tak więc rzeczywistość, która nas otacza, może być postrzegana przez nas jako działanie Ducha Świętego, zamierzone z pełną starannością ze względu na nasze szczególne potrzeby. Każde wydarzenie jest dotykiem palca Boga, który rysuje w nas – w naszym ciele, duszy i duchu – prawdziwy obraz swojego Syna, istnienia, którym Ojciec nas obdarzył i które nam przywrócił.

Jeśli chcemy być kimś innym, niż Bóg zamierzył, to tracimy czas. Nic z tego nie będzie. Największą umiejętnością w życiu jest być tym, kim Bóg chciał, abyśmy byli, gdy powoływał nas do istnienia. Żadna nasza idea nie może tego zmienić. Przyjęcie tego daru oznacza również zaakceptowanie Bożej woli wobec nas. Ta akceptacja jest kluczem do wzrastania i ostatecznego wypełnienia.

Fragment książki "Kontemplacja chrześcijańska" T. Keatinga OCSO (Wydawnictwo WAM)

za deon.pl

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
79 0.0917649269104