Nie odkładajmy miłości na jutro. Choroba babci pokazała mi to bardzo wyraźnie

25 lipca 2020

Każdego dnia jest okazja do tego, by powiedzieć: „dziękuję”, „jestem z ciebie dumna”, „jesteś dla mnie ważny”, „kocham cię”… Każdego dnia też przepada okazja, żeby to zrobić.

Śpieszmy się kochać ludzi. Ostatnio bardzo mocno te słowa wybrzmiały w mojej głowie, a jeszcze bardziej w moim sercu. Moja Babcia ma 94 lata, można powiedzieć „już czas”… Ale kiedy chodzi o bliską osobę, wiek nie ma znaczenia. Kiedy widzisz jej cierpienie, to cierpisz, a kiedy odchodzi, przeżywasz smutek…

 Babcia jest dla mnie bardzo ważną osobą, dużo jej zawdzięczam. Jak zmarł dziadek, jej towarzysz życia, byłam przy niej, później codziennie dzwoniłam. Chociaż na chwilę, pogadać, „dotrzymać towarzystwa” w samotności, w żałobie. Nasze codzienne telefoniczne rozmowy trwały prawie dwa lata. Później, kiedy wraz z dziećmi przybyło obowiązków, dzwoniłam dwa, trzy razy w tygodniu, czasem tylko raz.

Babcia słabła, a ja ciągle myślałam, że mam jeszcze czas powiedzieć jej, za co jestem jej wdzięczna i jak bardzo ją kocham. Choć wiem, że ona to wie, to jednak żałowałam, że nie powiedziałam tego wcześniej.
Nagle dostałam wiadomość, że jest z nią bardzo źle. Szpital, „ostateczne” prognozy. Zdarzył się cud, z dnia na dzień stawała się silniejsza i kiedy była już na tyle silna, żeby porozmawiać przez telefon, zadzwoniłam do niej.

 

Ubiegła mnie, bo to ona zaczęła dziękować mi, pytać, jak ja się czuję, ja się czuje mój mąż, dzieci.
Byłam bardzo poruszona tą postawą i tego właśnie uczyła mnie całe życie. Nawet w obliczu ogromnych problemów zdrowotnych, być może śmierci, nie narzekała, nie mówiła o sobie, tylko pytała o innych. To było niedawno, babcia żyje, ma się coraz lepiej, a ja dostałam ważną lekcję.

Nie odkładajmy miłości na jutro

Często myślimy, że mamy jeszcze czas. Mamy czas zmienić się, nawrócić. Mamy czas powiedzieć komuś, za co go cenimy, że kochamy, dziękujemy. Odkładamy zaległe spotkania, telefony do bliskich. A tak naprawdę nikt z nas nie wie, co będzie jutro i jak długo ta szansa potrwa.

Nie chodzi o to, żeby robić to ze strachu, myśleć, że jutro może kogoś zabraknąć, albo że ja mogę umrzeć. Chodzi o to, żeby zaszczepić w sobie to, że lepiej doceniać niż oceniać. Przede wszystkim doceniać swoich bliskich – męża, żonę, dzieci, rodziców, przyjaciół, znajomych. Doceniać swoje życie.
Łatwiej jest patrzeć na to, czego nie mamy i dążyć do zdobycia tego, niż doceniać to, co mamy i dziękować za to.

Wdzięczność otwiera furtkę do radości, pokoju, miłości. Zamyka zaś furtkę smutku, frustracji i zazdrości.

 Doceniać, a nie oceniać

Jeśli z natury i przyzwyczajenia raczej jesteś pesymistą i szukasz tzw. dziury w całym, na pewno nie od razu przejdziesz na nowe tory myślenia. Ale małymi krokami można dokonać wielkich rzeczy.
Sama widzę. kiedy doceniam moją rodzinę, każdego z osobna – męża i dzieci… jak bardzo ich to uskrzydla, a mnie raduje, że małym gestem czy słowem mogę kogoś zbudować, uszczęśliwić.

Każdego dnia jest okazja do tego, żeby powiedzieć: „dziękuję”, „jestem z ciebie dumna”, „cieszę się, że jesteś”, „jesteś dla mnie ważny”, „kocham cię”…

Każdego dnia też przepada okazja, żeby to zrobić. Nie odkładajmy tak ważnych słów i gestów na jutro. Czas zbyt szybko leci, a życie bardzo zaskakuje. I nie możemy z całą pewnością powiedzieć „mam jeszcze na to czas”. Śpieszmy się kochać ludzi…

za aleteia.plm

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem

J 15,13

Polecamy

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
79 0.17690396308899