Prawdziwy duchowy wzrost nie jest możliwy bez intymności

6 lipca 2024

Bez intymności nie można mówić o rozwoju prawdziwej relacji – także tej z Bogiem!

Święci szukali intymności na modlitwie

Drugą rzeczą potrzebną nam na drodze duchowego wzrostu jest intymność z Bogiem. Jeśli chcemy być ludźmi wiary, którzy odpowiadają na słowo Boga, to musimy przecież znać Tego, który nas powołuje i za którym idziemy. Nie chodzi jednak o poznanie tylko na poziomie informacji czy wiedzy, ale o taką relację z  Bogiem, jaką opisuje hebrajskie słowo yadaTłumaczy się je jako poznanie tak bliskie i intymne, jakie zachodzi między kobietą a mężczyzną w akcie małżeńskim, ale w Biblii odnosi się ono też do relacji z Bogiem. Właśnie tak blisko i intymnie Bóg chce być z nami. On pozwala się poznawać, gdy Go szukamy. 

W tym kontekście znów przypominają mi się wielcy ludzie wiary. Dobrze się nimi inspirować – sam to często robię – ale nie można się z nimi porównywać. Dlaczego? Bo my, czytając ich życiorysy, widzimy głównie owoce ich relacji z Bogiem. W ich działaniach czy słowach możemy zobaczyć zewnętrzne efekty tej drogi, którą przeszli z Bogiem w swoich sercach. Zapominamy o tym, że zanim dokonali heroicznych czynów, szukali intymności z Nim w modlitwie. Poświęcali czas, by poznawać, kim On jest, i czerpali siłę ze spotkania z Nim. Z tego poznawania Bożego serca rodził się zachwyt, który stawał się miłością naturalnie wyrażającą się w czynach. Nie liczyli więc ani kosztów, ani sił, tylko zachwyceni Bogiem szli tam, gdzie ich powoływał. 

Sam Jezus potrzebował intymności

Najlepszym wzorem w szukaniu bliskości z Bogiem jest oczywiście Jezus, który kiedy tylko mógł, spędzał czas sam na sam z Ojcem. Skoro zatem i On potrzebował czasu na to, by budować intymną relację z Ojcem, to o ile bardziej my tego potrzebujemy. Dlaczego to takie ważne, by szukać intymności z Panem i uczyć się Go poznawać? Bo im lepiej będziemy Go znali, tym większą dyspozycyjność będziemy mieli w sobie, by iść za Jego głosem. Przecież zwykle nie jesteśmy chętni robić rzeczy, o które proszą nas obcy ludzie. Wyobraź sobie, że na mieście spotykasz nieznajomego i on prosi cię o jakąś przysługę – zrobisz to bez wahania? A jak się zachowasz, gdy poprosi cię o coś przyjaciel lub ktoś, kogo znasz, o kim wiesz, że się o ciebie troszczy, a jego plany wobec ciebie są dobre? Takim ludziom ufamy i z otwartością reagujemy na ich prośby. 

Tę prawdę potwierdza też słowo Boże, które często przypomina, że owocność naszego życia, wszelkich działań i decyzji, jakie podejmujemy, bierze się ze spotkania z  Bogiem i  z  trwania w  intymnej relacji z  Nim (por. J 15,4). A  papież Franciszek w  jednej ze swoich encyklik pokazuje zależność między zjednoczeniem z  Jezusem a  życiem wiarą: „W  wierze Chrystus nie jest tylko Tym, w  którego wierzymy, najwyższym objawieniem miłości Bożej, ale także Tym, z którym się jednoczymy, aby móc wierzyć” (Franciszek, encyklika Lumen fidei, nr 18). 

Im większe więc będzie nasze zjednoczenie z Jezusem, tym większa będzie i nasza wiara, a co za tym idzie także nasza gotowość, by pójść za Jego słowem, gdzie On nas prowadzi. 

Możemy działać tylko naszą siłą

W tym kontekście chciałbym podzielić się jeszcze jednym cytatem, a dokładnie słowami św. Jana od Krzyża. Ten zakonnik i mistyk tak pisze o intymności modlitwy i szukaniu Boga: 

Niech się zastanowią ci, którzy są bardzo aktywni i  którzy myślą świat objąć swym przepowiadaniem i dziełami zewnętrznymi, że o wiele więcej pożytku przynieśliby Kościołowi i o wiele milsi byliby Bogu, nie mówiąc już o dobrym przykładzie, jaki by dali, gdyby połowę tego czasu poświęcili na bycie z Bogiem na modlitwie. W takim przestawaniu z Bogiem o wiele więcej i z mniejszym trudem dokonaliby dobra jednym czynem niż tysiącem. A  to dla zasługi modlitwy i sił duchowych w niej zdobytych. Inaczej bowiem wszystko jest jak uderzenie młota, czasem z małym lub żadnym skutkiem. A czasem nawet ze szkodą, bo choćby się wydawało zewnętrznie, że człowiek coś czyni, w istocie będzie to niczym, gdyż jest prawdą, że dobre czyny dokonują się jedynie mocą Bożą (Jan od Krzyża, Pieśń duchowa”). 

Dla mnie to niezwykle mocne słowa, które odczytane w kontekście wielkich bohaterów z historii Kościoła zyskują jeszcze większą aktualność. Kiedy nie jesteśmy wpatrzeni w Pana, nie spotykamy się z Nim w intymnej modlitwie, a przez to nie mamy w sobie dyspozycyjności, by iść za Bożym słowem, to działamy tylko naszą siłą. Może i realizujemy ciekawe projekty, ale są to tylko nasze projekty, które mają wręcz znikome skutki. A przecież moglibyśmy robić rzeczy, które mają moc tysiąc razy większą! Jeśli nasze działania rodzą się z bliskości z Panem, to jeden nasz czyn, który jest dokonany w wierze i na Jego słowo, ma większą skuteczność i owocność niż tysiąc uczynków spełnionych tylko naszą miarą. 

Bardzo potrzebujemy intymności z  Bogiem – bycia z  Nim twarzą w  twarz, a  także znajomości Jego spojrzenia. Szymon Piotr już od pierwszych chwil budowania relacji z Jezusem znał ten wzrok. Często myślę sobie o tym, co musiało być w tym spojrzeniu Jezusa, że popchnęło tego prostego rybaka do czynu wiary (wypłynięcia na jezioro mimo wcześniejszej porażki), a potem zrodziło w nim gotowość do porzucenia całego swojego życia i  pójścia za Jezusem. Nie dowiemy się tego, jeśli sami nie spojrzymy Mu w oczy. 

Fragment książki Tymoteusza Filara „Na Jego Słowo. Jak żyć powołaniem i oglądać Królestwo Boże?”, wydawnictwo RTCK.

za aleteia.pl

 

Niczym jest napisanie ustawy, wszystkim jest chęć wprowadzenie jej w życie.

Demostenes

Polecamy

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
88 0.046797037124634