Wierność charyzmatowi

22 października 2022

Od początku swego małżeństwa czuli, że chcą być we wspólnocie, która pozwoli im wzrastać razem tak, by jedno drugiego nie zostawiało w tyle. Domowy Kościół okazał się drogą dla nich.

Oboje pochodzą z Szydłowca i już tam jako młodzi ludzie trafili do wspólnoty oazowej. – W naszych domach bywały różne sytuacje, a wspólnota oazowa dawała radość spotkania z rówieśnikami, dystans od trudnej niekiedy codzienności, poczucie bezpieczeństwa i zbliżała do Boga. To właśnie w oazie Pan pozwolił nam się poznać, zaprzyjaźnić i zakochać w sobie – mówią Anna i Jacek Środowie, nowa para diecezjalna Domowego Kościoła Ruchu Światło−Życie archidiecezji lubelskiej.

Kiedy przyjechali do Lublina na studia, myśleli, że droga formacji oazowej już się dla nich zakończyła. Nie przyszło im na myśl szukać oazy studenckiej, natomiast zaangażowali się we wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym. – To był dobry czas, ale w tej wspólnocie każdy z nas traktowany był indywidualnie i niezależnie od drugiego człowieka korzystał z różnych charyzmatów. My byliśmy już parą i chcieliśmy razem przeżywać naszą relację z Jezusem. Planowaliśmy ślub i czuliśmy, że to nie jest droga dla nas jako małżonków – wspomina Jacek.

Poszukiwanie 

W czerwcu 2001 roku pobrali się, a we wrześniu, podczas niedzielnej Mszy św. w parafii Wieczerzy Pańskiej w Lublinie, usłyszeli świadectwo małżonków, którzy zachęcali, by włączyć się w formację w Domowym Kościele. – Nie pamiętam, o czym ci ludzie mówili, ale ujęło mnie, że robili to razem, że droga, do której zachęcali, była wspólna dla męża i żony. Powiedziałam Jackowi, że chciałabym spróbować – wspomina Ania. Szukali możliwości, by dołączyć do formacji małżonków. – Nie było wówczas w naszej parafii żadnego kręgu DK, ale jeździliśmy do parafii Świętej Rodziny. Różnie to wyglądało i na początku mieliśmy wątpliwości, czy to jest to, czego szukamy. Zachęcano nas jednak, by pojechać na rekolekcje wakacyjne i doświadczyć, czym jest Domowy Kościół. Postanowiliśmy tak zrobić i potem podjąć decyzję, czy zostajemy, czy szukamy czegoś innego – opowiadają.

Okazało się, że to doświadczenie stało się tak ważne, iż nie mieli już wątpliwości, czy jest to wspólnota dla nich. – Niektórych przeraża fakt, że rekolekcje trwają 15 dni, my sami na początku również myśleliśmy, że to za długo, ale okazało się, że ks. Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło−Życie, dobrze to przemyślał i rozeznał. Na początku człowiek się przestawia na inny schemat dnia, orientuje w sytuacji, potem dopiero zaczyna rozumieć i wchodzić w to, co się dzieje. Nawiązują się niesamowite relacje z ludźmi, którzy przeżywają z tobą te same treści, czujesz się napełniony i chcesz więcej. Tak było i w naszym przypadku – podkreślają Ania z Jackiem.

W obfitości 

Kiedy wrócili, podzielili się z kapłanem ze swojej parafii tym, co przeżyli, a on zaproponował, by utworzyć krąg oazy rodzin. Znaleźli się inni chętni i zawiązała się pierwsza grupa w parafii Wieczerzy Pańskiej. – Od tamtej pory Domowy Kościół i jego zasady stały się treścią naszego małżeństwa. Nie znaczy to, że nie mieliśmy potem żadnych kryzysów, ale przyglądając się wydarzeniom w naszym życiu, zyskiwaliśmy pewność, że to jest miejsce, w którym chcemy być – mówią małżonkowie.

Zachwyceni tym, co dawała im wspólnota, początkowo dbali głównie o to, by w ich małżeństwie i rodzinie wszystko toczyło się dobrze. – Korzystaliśmy pełnymi garściami, stosując się do zasad Domowego Kościoła, uczestnicząc w spotkaniach i rekolekcjach, ale nie miałem wtedy poczucia, że dbałość o innych – czy ogólnie, o wspólnotę parafialną, czy tym bardziej o jakichś ludzi żyjących gdzieś daleko – jest czymś, co też powinno mnie interesować. Gdyby ktoś mnie poprosił o jakąś posługę, wcale nie wyrywałbym się do działania. Potrzeba było czasu, by do tego dorosnąć. Stało się to w moim przypadku dopiero po kilku latach bycia w Ruchu, na rekolekcjach III stopnia, gdy poczułem, że chcę się dzielić z innymi tym, co mnie wypełnia, i mówić ludziom o Bożej miłości oraz jej doświadczaniu w codziennym życiu i zwykłych sprawach – mówi Jacek.

Posłani

Odpowiadając na te pragnienia, podjęli się posługi pary rejonowej, czyli odpowiedzialnej za kręgi z kilku parafii tworzących rejon. – Okazało się, że Pan Bóg miał dla nas kolejne zadania. Gdy kończyliśmy tę posługę, pojechaliśmy na rekolekcje ewangelizacyjne z ks. Michałem Zybałą, który na ich koniec skierował do uczestników zaproszenie, by dołączyć do powstającego wtedy w naszej diecezji projektu Źródło − czyli prowadzenia rekolekcji ewangelizacyjnych w parafiach diecezji, dawania tam świadectwa swojej wiary, może organizowania jakichś rzeczy. Poczuliśmy, że jesteśmy na to gotowi, i zgłosiliśmy się, nie wiedząc jeszcze, z czym się to będzie wiązało – mówią Ania i Jacek.

− Na koniec tych rekolekcji zostałem poproszony o powiedzenie świadectwa. Pamiętam, że wyszedłem przed kościół pełen ludzi, moja wypowiedź była nieskładna i mówiłem rzeczy, których później żałowałem. Czułem, że spaliłem to świadectwo, i było mi bardzo wstyd. Pomyślałem wtedy, że to moje pierwsze i ostatnie świadectwo w życiu. Po wyjściu z kościoła w takim rozgoryczeniu otworzyłem Pismo Święte i natrafiłem na fragment z Apokalipsy św. Jana: „A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa”. Zrozumiałem wtedy, że Pan Bóg jest w tej sytuacji i dalej powołuje mnie do głoszenia o Bożej miłości. Z mojej małości i nieporadności może wyprowadzić wielkie rzeczy – mówi Jacek.

Przez kolejne pięć lat byli zaangażowani w ewangelizację.

Ludzkie wsparcie 

Bycie we wspólnocie to nie tylko osobisty wzrost, łatwiejsze pokonywanie problemów, od których nikt nie jest wolny, ale i pewność, że można liczyć na innych. – Wielokrotnie, na różne sposoby, doświadczaliśmy wsparcia ludzi, z którymi połączył nas Ruch Światło−Życie. Przecież oprócz tego, że jesteśmy we wspólnocie, każdy z nas ma jakiś zawód, gdzieś pracuje, coś potrafi. Jakiś czas temu niespodziewanie straciłam pracę. To był trudny okres, mieliśmy zobowiązania finansowe i wydawało się, że szybko nie uda się rozwiązać tej sytuacji. Prosiliśmy naszych przyjaciół ze wspólnoty o modlitwę, a oni nie tylko modlili się za nas, ale i co chwilę dzwonili i pytali, czy nie trzeba pożyczyć nam pieniędzy, żebyśmy mieli na ratę kredytu. Ktoś też słyszał, że w jednym z liceów poszukują nauczyciela biologii, więc poszłam zapytać o możliwość pracy, choć do początku roku szkolnego było niewiele czasu i szansa na wakat była nikła. Okazało się jednak, że owszem, szukają nauczyciela – i tak trafiłam do mojej obecnej szkoły. Odczytuję to jako troskę Pana Boga o mnie. To tylko jeden z wielu konkretnych przykładów Bożego prowadzenia i wsparcia ludzi. Dlatego mając takie doświadczenie, chcemy się nim dzielić – mówi Ania.

W rodzinie 

Przykład ze swoich rodziców biorą także dzieci: 17-letni Mateusz i 13-letnia Zuzia. Od najmłodszych lat widzieli modlących się razem rodziców, sami uczestniczyli w modlitwie rodzinnej, jeździli wspólnie na rekolekcje. To ich także kształtowało i zachęcało do szukania własnej drogi spotkania z Panem Bogiem. – Nie tylko nasze dzieci uczą się od nas zaufania Stwórcy i otwartości na drugiego człowieka, ale i my uczymy się od nich. Czasem, podczas wspólnej wieczornej modlitwy, wypowiadają prośby do Boga, które nam po ludzku wydają się niemożliwe do spełnienia, ale oni wytrwale, z ufnością proszą i nieraz, ku naszemu zaskoczeniu, spełnia się ich pragnienie. W pokorze uczymy się tej ufności dziecięcej, doświadczając też poprzez nich, że dla Pana Boga nie ma rzeczy niemożliwych – podkreśla Jacek.

W swojej gotowości do służby zostali poproszeni o kandydowanie do posługi pary diecezjalnej Domowego Kościoła Ruchu Światło−Życie. Zgodzili się jako jedno małżeństwo spośród trzech kandydatów. Decyzją abp. Stanisława Budzika to oni od 26 sierpnia 2022 roku przez najbliższe trzy lata będą odpowiadać za wspólnoty oazy rodzin w diecezji lubelskiej. Zapytani o plany mówią, że chcą być otwarci działanie Ducha Świętego. Mają tylko jedną wytyczną, zostawioną przez ks. Franciszka Blachnickiego – być wiernymi charyzmatowi Ruchu w najdrobniejszych sprawach.

za gosc.pl

Ci, którzy sądzą, że pieniądz wszystko może, są zdolni wszystko zrobić by go mieć.

Dante Alghieri

Polecamy

Ciekawostki o parafii

Poznaj obecne i historyczne fakty


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
88 0.053182125091553